Moje wpisy wędkarskie

Woblery Wob - Art

Woblery Wob - Art

Pierwszy raz spotkałem się z tymi woblerami jak i ich twórcą niedawno bo 11 września podczas naszych zawodów spinningowych gdzie Mariusz na zaproszenie jednego z kolegów chciał zapromować swoją produkcję. W sklepach tych woblerów raczej nie znajdziecie bo producent chcąc uniknąć wyższych cen przez dodatkowe marże woli je sprzedawać na indywidualne …

czytaj więcej »

Relacja z wyprawy -

Relacja z wyprawy -

Ósmy sierpnia - cieplutki a właściwie gorący dzień i zastanawiam się czy warto przy tej temperaturze wybrać się nad rzekę. Jako, że przez kilkanaście ostatnich dni nie było mi dane połowić z różnych powodów to pomimo pory przedpołudniowej szybko zbieram to co mi najpotrzebniejsze, wskakuję w wysłużone buciki, kapelusz na głowę i po kilkunastu minut…

czytaj więcej »

Okonie w samo południe

Okonie w samo południe

 Godzina około 6 30… rano…  Ożanna 25 lipca 1998. Po niezłej imprezce przy ognisku obudzony przez stado gęsi wypuszczonych z jakiegoś gospodarstwa wychodzę z namiotu i ogarniam nasze obozowisko. Wszystko wygląda nieźle i nawet jest porządek. 24 razem z kolegą Krzysiem zrobiliśmy po raz kolejny (jak już od paru lat) wspólną imp…

czytaj więcej »

Kaban

Kaban

Kaban12 luty 1995 niedziela, godzina coś około 10-tej (korzystałem ze starych notatek) i pomysł żeby sprawdzić co tam nad rzeką bo ostanie dwa nwyjścia w zeszły wekkend obdarzyły mnie kilkoma pstrągami i jaziami więc może warto. Temperatura na małym minusie i dopadało śniegu, ale po dobrym śniadaniu i przed niezł

czytaj więcej »

Poniedziałek też jest fajny

Poniedziałek też jest fajny

Jakoś wcześniej miałem inne podejście do jesiennych poniedziałków. Za jesienią nie przepadam specjalnie bo szkoda mi lata i zapowiada zimę a jeszcze pierwszy dzień po wolnym nie nastraja optymistycznie. Niedziela zapowiadała się wędkarsko świetnie bo i słoneczko i ciepełko, bez mocnego wiatru cóż chcieć więcej. Dotarłem nad rzekę i zacząłem oczywiś…

czytaj więcej »

Październikowy kleń

Październikowy kleń

Wczorajszy  niedzielny mglisty poranek i dylemat czy wybrać się do lasu czy nad rzekę. Po trzecim łyku herbaty decyzja podjęta i zaczynam pakować kamizelkę. Od domu do brzegu Wisłoka dzieli mnie około czterystu metrów i po dotarciu nad wodę zazwyczaj podejmuję decyzję czy iść w górę czy w dół rzeki. Jako, że tydzień wcześniej w górze już łowił…

czytaj więcej »